W świetle prawa
O czwartym zebraniu Grupy ’95 Związku Polaków w Kanadzie
Zgodnie z prawem (w pierwszą niedzielę miesiąca, w Sali Rycerzy Kolumba), spontanicznie i z pomysłem odbyło się kolejne zebranie Grupy ’95 w Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaugu. Przybyli nań: prezes Związku Polaków w Kanadzie – Danuta Warszawska z mężem Zygmuntem, mecenas Jacek Mikołajko z żoną, prezes Grupy ’95 Janusz Drzymała oraz aktywni założyciele Grupy i jej znakomici współtwórcy. Całością dowodziła wiceprezes Małgorzata Lizoń, czuwając nad sprawnością i dobrą organizacją spotkania. Tradycyjnie już Teresa Szramek – sekretarz Grupy, przypomniała założenia poprzedniego zebrania, po czym uczestnicy oddali się prawie eschatologicznym refleksjom. Stało się to za sprawą mecenasa Jacka Mikołajko, który podając rzeczowy, konkretny i logiczno-życiowy materiał prawniczy na temat celowości sporządzania testamentu, określania współwłaścicielstwa, pełnomocnictwa, prawa i możliwości „bezprawia” – doskonale przypomniał o istnieniu tych złożoności w naszej egzystencji. Jednocześnie zaś uświadomił człowieczą beztroskę traktowania świata tego na zasadzie „jakoś to będzie”, której konsekwencje niejednokrotnie okazują się dla wielu fatalne lub dramatyczne. Poszukując nieustannie prawdy, sprawiedliwości, odpowiedzialności i praworządności, odnajdujemy przeciwstawne zjawiska. Kłamstwo, intrygi, oszustwo, brak lojalności i wszelki chaos współczesnej rzeczywistości – oto wyznaczniki, które nas niepokoją, bulwersują i drażnią. Kiedyś kontrowersyjna była sprawa Gorgonowej dzisiaj niemalże groteską staje się proces O.J. Simpsona. Tymczasem „i my tu żyjemy”, a wielu z nas mimo chrześcijańskiej miłości bliźniego wspomina kodeks Hammurabiego niemalże z sentymentem. Uroki skrajnej demokracji i bezgraniczna tolerancja dają w konsekwencji posmak sennego koszmaru. By uniknąć podobnych dylematów, należy dokonać osobistej wiwisekcji poglądów, podbudowując je fachowym rozeznaniem prawniczym. Temu zaś dał doskonały wyraz właśnie mecenas Mikołajko. Chwilami wydawało się, że jego słuchacze czują się autentycznymi bohaterami zarysowanych zjawisk i próbują sami rozwiązać życiowe niespodzianki. Los bowiem płata figle, jest pełen zasadzek i dobrze jest być przygotowanym na nie. Będąc zaś cząstką urzeczowionego jestestwa warto pomyśleć o swoich bliskich, dla których w jakikolwiek sposób istniejemy.
W owym zamyśleniu nad przeszłością ku przyszłości pokrzepiano się sowicie darami nieba – ze względu na szczodrość i obfitość nie sposób wszystkich wymienić – by nabrać witalnych soków z nową wiosną życia. Mamy do zrobienia jeszcze wiele, żyjąc właśnie tutaj, pośród kanadyjskiej mozaiki codzienności. Jak bumerang wraca sprawa wprowadzenia języka polskiego do kanadyjskich szkół i nadal jest aktualna; jak też polonijne echo w imię prawa i praworządności, ale przeciwko „Minority of Poles helped Jews” Aarona Kendala.
I my tu żyjemy!
Radosnych Świąt Wielkanocnych!
A.B.
