3 Maja w Mississauga
– akademia rocznicowa w Centrum Polskiej Kultury im. Jana Pawła II
„Uiściły się życzenia całego narodu: już jest wyznaczona deputacja do napisania konstytucji rządu naszego, która będzie sławną epoką kończącego się osiemnastego wieku, jeżeli nam przywróci rząd dobry, jeżeli człowieka wróci człowiekowi, jeżeli prawa własności osobistej, ruchomej i gruntowej każdemu upewni, jeżeli człowieka wyjmie od ludzi, a podda prawu, jeżeli prawo wydobędzie z prawdziwych jego źródeł, to jest sprawiedliwości naturalnej, jeżeli na koniec cały naród ubezpieczy od przemocy wewnętrznej i obcej. Tego to wyciąga po was cała powszechność, zacni mężowie! Podjęliście się dla narodu najistotniejszej usługi, dzieła, które wam ma zjednać w odległej potomności błogosławieństwo ludzi, co tę wolną ziemię posiadać będą” – pisał w 1790 roku Hugo Kołłątaj w tekście „Do Prześwietnej Deputacji”. Zaś 7 maja br., w godzinach popołudniowych, w Centrum Polskiej Kultury w Mississaudze odbyła się akademia ku czci uchwalenia Konstytucji 3 Maja 1791 roku – jako wyraz pamięci, honoru i dumy narodowej, jak też świadomości owego dziedzictwa, które skłania do refleksji, rodzi uczucia i każe być nowym znakiem naszych czasów. Organizatorami niecodziennego spotkania byli: Kongres Polonii Kanadyjskiej, Związek Kombatantów, polonijna młodzież i dzieci, jak również wielu Polaków, którzy duchem i sercem współuczestniczyli w całości. Na sali, obok licznej polonijnej grupy starszych i młodszych, rodziców i ich pociech, przedstawicieli duchowieństwa, nauczycieli i wychowawców, liderów sceny politycznej i związkowej znaleźli się także kanadyjscy goście. Chociaż działalność Kuźnicy Kołłątajowskiej zdaje się nam być odległa – w zaułkach kulturalnego Centrum w Mississaudze dały się słyszeć ważne słowa:
„Mężowie wybrani! (…) Czujecie w sobie tyle odwagi, abyście być mogli godnymi podać prawdę narodowi polskiemu? Nie oglądajcie się na spółczesnych; nie ten to zepsuty wiek ma błogosławić imiona wasze; wy, owszem, macie wydać walkę uprzedzeniu i obłudzie, wy macie przywrócić sprawiedliwość, wy to powszechne chaos urządzić, a zatem wy winniście zupełnie przygotować się przeciw potwarzy, nienawiści i zemście, które interes prywatny, zepsucie, serc ludzkich, znarowioną zuchwałość przeciw wam wywierać zechce. Nie lękajcie się, że prawa wasze wzgardzone lub odrzucone zostaną. Prawda mieć będzie swych zwolenników, rozejdą się oni po całym narodzie. Do was należy nie odstępować prawdy ani myśleć o tym, jakimi drogami ona panować zacznie. Ufam przeto, że w przepisie praw waszych nie będzie miała miejsca ani chytra obłuda, ani podła bojaźń, ani tym bardziej niesprawiedliwość, na prywatne korzyści względna…”. Mówiły wieki, a kiedy ksiądz Teofil Szendzielarz odezwał się słowami Piotra Skargi, nietrudno było odczytać znaną alegorię. Rzeczywistość nakazywała jednak zwrot ku współczesności. Dlatego też, gdy dominującym w wypowiedziach stał się język angielski, dało się wówczas słyszeć zagraniczne echo wydarzeń 3 Maja 1791. Z perspektywy lat i doświadczeń wiemy, że doniosłość naszej Konstytucji zestawia się z istotą Konstytucji Stanów Zjednoczonych lub Konstytucją Francji. Dzisiaj jednak już nie są tak ważne dywagacje, hipotezy na temat autorstwa dokumentu, jak sam fakt jego zaistnienia, genezy, jądra znaczenia i wszelkich konsekwencji idących za tym zjawiskiem – wskazał wyraźnie prof. Wróbel. Interesującą i być może nawet prowokacyjną staje się rozprawa Łojka, ale dla współczesnych najważniejsze jest owa spuścizna ducha i siły, która buduje polską osobowość. Zarówno w słowach Hanny Sokolskiej, Elaine Ziemby, jak też i Hanzen McCalien był zawarty ów wielki szacunek do polskiej kultury i polskiej historii. Wiadomy jest fakt, że obrady Sejmu Wielkiego zasłużyły na powszechne uwielbienie całej Europy, a także zachęciły z odległych krajów przyjaciół wolności, którzy nie wiedząc, gdzie się przed uciskiem schronić, udali się do ziemi Franklina i Waszyngtona.
Gdy polski chór im. św. Cecylii, istniejący przy kościele św. Stanisława, zaintonował znane melodie, wśród zebranych kwitły polskie kwiaty zamyślenia, troski i nadziei. W powietrzu unosiła się ich magiczna woń, która mimo że wydobyta siłą pięciolinii – przemawiała tonem Kołłątaja: „Polacy! Ośmielcie się, aby raz być narodem, a narodem prawdziwie wolnym!”.
Akademia miała miejsce w Mississaudze, na kanadyjskiej ziemi, z przedstawicielstwem władz polskiego konsulatu. Poważne uczestnictwo w niej przypadło młodemu pokoleniu, które oddalone od ojczyzny, języka polskiego, polskiej kultury i polskiej historii przeżywa niejako w dwójnasób dramat swojego istnienia. Wystąpienie grupy polskich studentów z torontońskich uczelni, ich gotowość działania i duma dziedzictwa stały się jakby dalekim echem dawnych kadetów. „Święta miłości kochanej ojczyzny, czują cię tylko umysły poczciwe…” – niósł ton studenckiego przyrzeczenia. Zorganizowani harcerze wiernie kontynuowali: „Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe; kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe”. A najmłodsze pokolenie polskiej Mississauga, reprezentowane przez uczennice i uczniów Szkoły Polskiej im. S. Haidasza z Erindale, pod bacznym okiem dyrektora Drzymały – powtarzało własnymi słowami: „Byle cię można wspomóc, byle wspierać… My jesteśmy przyszłością narodu…”. Najmłodszym jeszcze są odległe ambitne cele zreformowanego ustroju Polski z końca XVIII wieku (rozszerzenie praw mieszczan przy uprzywilejowanym stanowisku szlachty, branie pod opiekę chłopów, wprowadzenie monarchii dziedzicznej jako wzmocnienie władzy wykonawczej, zniesienie liberum veto). Oni pracują nad swoim moralnym i intelektualnym kręgosłupem, kształcąc umysł, zdolności. Efekty zaś – niczym złote ziarno – zbierają podczas konkursów, rozgrywek, współzawodnictwa. Koncert skrzypcowy Zosi i Kamili oraz fortepianowy – Marcina i Adama, przekonały o tym najsubtelniej i najdosadniej. Barwny korowód młodych artystów z „Małą Lechią” w czołówce przypomniał jeszcze raz, że to, co ludowe – znaczy narodowe. Przemawiając zmysłowo i konkretnie wprawiał w zasłuchanie, w wiecznie nieskończony muzyki polskiego słowa.
Gdy triumfalnie zabrzmiał hymn „Jeszcze Polska nie zginęła”, kanadyjskie echo unosiło ponad czasami ideę 3 Maja…
I myśmy tam byli – Grupa ’95 ZPwK!
A.B.
